„Ann Silent Veil” – cicha zasłona, za którą nie widać człowieka

Trzy pierwsze płyty mówiły „ja”. Ta zaczyna się od kogoś innego — i to jest największa zmiana w tym projekcie od czasu debiutu.

„Ann Silent Veil” otwiera „Ann’s Harmony”. Ponad siedem minut, najdłuższy utwór na płycie, i celowo postawiony na samym początku.

Zasłona, nie mur

Pierwszy wers brzmi: „Ann’s heart drowns in night, where dreams fade to gray” — serce Ann tonie w nocy, gdzie sny szarzeją.

Tytułowa zasłona jest ważniejsza niż całe to tonięcie. Mur odgradza na stałe i widać go z daleka. Zasłona wisi cicho, przepuszcza światło i da się ją odsunąć — tylko nikt tego nie robi, bo z zewnątrz wygląda jak część wystroju. Tak właśnie działa żałoba u ludzi, którzy nie robią z niej hałasu.

Refrenu w tym utworze nie ma. Zamiast niego wraca linijka: „But night’s silent veil, holds no sweet release” — cicha zasłona nocy nie przynosi żadnej ulgi. Powtarzam ją, bo w takim stanie każdy dzień jest tym samym dniem.

Dlaczego nie „ja”

Po trzech płytach o własnym upadku i własnym buncie doszedłem do ściany. Nie z braku tematów — z braku dystansu. Kiedy piszesz o sobie, pilnujesz się, żeby nie wyjść na słabszego, niż chcesz.

Ann nie jest jedną konkretną osobą i nie jest też mną w przebraniu. Jest kimś, komu mogę przyglądać się z boku — i dzięki temu opisać rzeczy, których o sobie bym nie napisał. Trzecia osoba okazała się uczciwsza od pierwszej.

To płyta o jednej osobie i o dziewięciu krokach, które robi. Dlatego warto słuchać jej po kolei — pierwszy raz w tym projekcie kolejność utworów naprawdę coś znaczy.

Siedem minut bez pośpiechu

Utwór trwa ponad siedem minut i nic się w nim nie spieszy. Zwrotki są długie, między nimi zostaje powietrze, a perkusja wchodzi dopiero w połowie.

Chciałem, żeby słuchacz poczuł tę długość. Noc opisana w trzy minuty brzmi jak wspomnienie nocy; noc, która nie chce się skończyć, musi trwać dłużej, niż to wygodne. Pod koniec zostaje sam wokal i jeden trzymany dźwięk.

Nie wszystkie utwory na tej płycie są takie. Czwarty trwa pięć minut, szósty niecałe pięć — album przyspiesza razem z bohaterką. Ale zaczyna się tam, gdzie czas stoi.

Po co słuchać czyjejś nocy

Bo z własną jest się zwykle sam. Łatwiej rozpoznać swój stan w kimś innym niż nazwać go u siebie — i to jest, moim zdaniem, cała robota piosenek.

W ostatniej części pada zdanie: „No veil holds her down, no night can confine” — żadna zasłona jej nie przytrzyma, żadna noc jej nie zamknie. Mówię to na początku płyty, zanim cokolwiek się poprawi. Tak działa nadzieja: pojawia się wcześniej niż powód.

Ten utwór nie obiecuje, że zaraz będzie lepiej. Mówi, że ktoś stoi za zasłoną i że warto to zauważyć.

Utworu posłuchasz na Spotify, Apple Music i YouTube Music.

W kolejnym wpisie opowiem o „Whispers in Gloom” — i o tym, kto właściwie mówi na tej płycie „ja”.

Dziękuję, że tu jesteś.

Adam Smentoch Twórca projektu Dust Anthem

Słuchaj Ann Silent Veil Ann’s Harmony