Długo zastanawiałem się, czy ten utwór w ogóle powinien znaleźć się na płycie. „Fall” jest najciemniejszym i najbardziej melancholijnym momentem całej EP-ki „From Dust Reborn” — i właśnie dlatego ostatecznie nie mogło go zabraknąć.
Dziś opowiem o przedostatnim rozdziale tej historii. O momencie tuż przed świtem, kiedy noc jest najgłębsza.
Dlaczego upadek pojawia się tak późno
Ktoś mógłby zapytać: przecież płyta zaczyna się od upadku, po co wracać do niego w piątym utworze? Odpowiedź jest prosta i, niestety, bardzo życiowa.
Droga w górę prawie nigdy nie jest linią prostą. Można się zbuntować, można stoczyć walkę, można nawet zaśpiewać swój hymn — a potem i tak przychodzi dzień, w którym wszystko wali się ponownie. „Fall” opowiada właśnie o tym drugim upadku. Tym boleśniejszym, bo następuje wtedy, gdy wydawało się, że najgorsze już za nami.
„I fell to the ground, my bones turned to dust” — upadłem na ziemię, moje kości obróciły się w pył. Od tego obrazu zaczyna się ten utwór. Ale nie na nim się kończy.
Najważniejsze słowo: „again”
W refrenie „Fall” kryje się zdanie, które uważam za oś całej płyty: „I fall, I break, but I’m rising again”. Upadam, łamię się, ale podnoszę się znowu.
Kluczowe jest tu słowo „again” — znowu. Nie chodzi o to, żeby nigdy nie upaść. To niemożliwe. Chodzi o to, żeby liczba powstań była zawsze o jeden większa niż liczba upadków. Każda blizna opowiada jakąś historię, a każda rana czegoś uczy. Z takich cegieł buduje się to, co w utworze nazywam odzyskiwaniem kontroli nad własnym losem.
Jeśli słuchasz „Fall” w trudnym momencie swojego życia, chcę, żebyś zapamiętał z niego właśnie to jedno słowo.
Melancholia, która nie ciągnie w dół
Muzycznie szukałem tutaj równowagi między ciemnością a nadzieją. „Fall” jest wolniejszy i bardziej refleksyjny niż poprzednie utwory. Więcej w nim przestrzeni, ciszy i miejsca na oddech.
Zależało mi jednak, żeby ta melancholia nie przygniatała. Dlatego w miarę trwania utworu do ciemnych barw stopniowo dołączają jaśniejsze — aż do mostka, w którym pojawia się obraz ziemi, która nie jest w stanie utrzymać bohatera przy gruncie. To muzyczna zapowiedź tego, co wydarzy się w finale płyty.
Tuż przed świtem
„Fall” celowo kończy się niedopowiedzeniem. Bohater deklaruje, że przetrwa, ale słuchacz jeszcze nie wie, czy mu się uda. Odpowiedź przynosi dopiero ostatni utwór EP-ki.
Posłuchaj „Fall” na Spotify, Apple Music lub YouTube Music — najlepiej w zestawieniu z utworem, o którym opowiem następnym razem.
Bo w kolejnym, ostatnim wpisie z tej serii, opowiem o „Reborn”. O świcie po najdłuższej nocy.
Dziękuję, że doszedłeś ze mną aż tutaj.
Adam Smentoch Twórca projektu Dust Anthem





