„Ghosts of Valor” – odwaga, która oskarża

W „Broken Vows” obietnicę złamano wobec mnie. Trzy utwory później okazuje się, że po drugiej stronie tego rachunku też coś stoi — i że jest to nieprzyjemniejsza część płyty.

„Ghosts of Valor” jest dziesiąty w kolejności. Nie o odwadze, choć tak brzmi tytuł. O wstydzie, który zostaje, kiedy odwagi już nie ma.

Duchy własnej odwagi

Pierwsza zwrotka: „The ghosts of my valor, they haunt through the haze. Their whispers of courage, now lost in the maze” — duchy mojej odwagi straszą mnie we mgle; ich szepty o męstwie zgubiły się w labiryncie.

To odwaga w liczbie pojedynczej i w pierwszej osobie: moja, dawna, ta, którą kiedyś miałem. Najgorszy rodzaj porównania nie jest z kimś innym — jest z sobą sprzed lat. Tamten człowiek nie musi nic mówić, wystarczy, że istniał.

Dalej pada zdanie, które spina ten utwór z siódmym: „Each vow that I broke, cuts my soul like a knife” — każda przysięga, którą złamałem, cięła moją duszę jak nóż. Ta sama sprawa, odwrotna strona. Tam byłem poszkodowanym, tutaj jestem tym, kto nie dowiózł.

Dlaczego to musiało być na płycie

Łatwo napisać album, na którym bohater jest krzywdzony. Cała pierwsza i druga płyta mają w sobie dużo takiego materiału i to jest uczciwe, bo o tym wtedy pisałem.

Tylko że po trzech płytach taki bohater staje się niewiarygodny. Jeśli zawsze zawodzą go inni, to albo ma niesłychanego pecha, albo czegoś nie mówi. Ten utwór jest tym, czego nie mówił.

Wstyd jest przy tym dużo trudniejszy do opisania niż krzywda, bo nie ma w nim nikogo do obwinienia. Refren nie próbuje z tego wyjść: „In the dust of my heart, I’m denied any rest” — w pyle mojego serca odmówiono mi odpoczynku. Odmówiono, nie „nie znajduję”.

Znowu długie zwrotki

Ten utwór, podobnie jak „Last Ember”, ma zwrotki dwa razy dłuższe od reszty płyty — po osiem wersów. Te dwa utwory stoją obok siebie i to jest jedyna para na albumie zbudowana tak samo.

Wyszło to naturalnie i dopiero potem zrozumiałem dlaczego: w obu przypadkach bohater nie działa, tylko przelicza. Wyliczanie potrzebuje miejsca, a krótka zwrotka wymusza puentę, której w tym stanie jeszcze nie ma.

Brzmieniowo jest to najciemniejszy moment płyty: bas siedzi nisko i głośno, smyczki grają w dolnym rejestrze, a wokal jest pierwszy raz od „Broken Vows” podwojony — żeby brzmiał jak dwie osoby mówiące jedno.

Co zrobić z własnym rachunkiem

Nie znam sposobu, żeby oddać coś, czego się nie dowiozło. Można przeprosić, ale przeprosiny nie cofają lat, w których kogoś nie było, kiedy był potrzebny.

Jedyne, co u mnie zadziałało, to rozdzielenie dwóch rzeczy: żalu za konkretną sprawę i wstydu za bycie sobą. Pierwsze jest użyteczne i da się z nim coś zrobić. Drugie tylko zjada i niczego nie naprawia.

Mostek tego utworu mówi to jednym zdaniem: „No ghost can define me, no shame can confine” — żaden duch mnie nie określi, żaden wstyd nie zamknie. To zdanie nie unieważnia rachunku. Tylko odmawia płacenia nim za wszystko.

Utworu posłuchasz na Spotify, Apple Music i YouTube Music.

W kolejnym wpisie opowiem o „Torn Horizon” — o tym, co się dzieje, kiedy nie widać już ani przeszłości, ani celu.

Dziękuję, że tu jesteś.

Adam Smentoch Twórca projektu Dust Anthem

Słuchaj Ghosts of Valor From Dust to Ballads