Trzeci utwór był spotkaniem. Czwarty jest pierwszą rzeczą, którą razem robią — i nie jest to nic przyjemnego.
„Defying the Abyss” trwa 4:24 i jest najtwardszym momentem pierwszej połowy płyty.
Otchłań, nie burza
Na tej płycie było już sporo burz i nurtów. Tutaj pierwszy raz pada słowo „abyss” — otchłań. Burza przechodzi, otchłań jest na stałe.
Pierwszy wers: „In the abyss’ cold grip, our hearts refuse to bend” — w zimnym uchwycie otchłani nasze serca odmawiają ugięcia się. Nie „nie boją się”, nie „wygrywają”. Odmawiają — czyli jest czemu odmawiać i kosztuje to wysiłek.
To jedyny utwór na płycie, który nie obiecuje, że coś się skończy. Obiecuje tylko, że nikt nie ustąpi.
Pierwszy raz w liczbie mnogiej od początku do końca
W trzecim utworze „my” pojawiło się w połowie. Tutaj nie ma ani jednego wersu w liczbie pojedynczej — od „our hearts refuse” w pierwszej linijce po „our souls will never die” w outrze.
Zniknęło też coś jeszcze: w pierwszych dwóch utworach ona była „jej echem” i „jej iskrą”, czymś odległym. Tutaj jest obok i robi to samo, co on. „United we defy” — razem stawiamy opór.
Dlatego ten utwór stoi po spotkaniu, a nie przed nim. Sprzeciw w pojedynkę brzmiałby jak pierwsza płyta tego projektu. Ten jest o czymś innym: o tym, że opór we dwoje jest inną czynnością niż opór samemu.
Najkrótsza droga do refrenu
Tu znika pre-refren — i nie wraca aż do ósmego utworu. Cztery utwory w środku płyty, od tego do „Pinnacle of Light”, idą bez rozbiegu: zwrotka, refren, zwrotka, refren.
Wyciąłem go świadomie. Pre-refren przygotowuje, buduje napięcie, daje czas na wzięcie oddechu. W utworach o stawianiu się nie ma na to miejsca: albo się stoi, albo się cofa. Pierwsze trzy utwory mają pre-refren, ostatnie dwa też — brakuje go dokładnie tam, gdzie trwa walka.
Perkusja gra tu prościej niż gdziekolwiek indziej, gitary stoją blisko siebie, skrzypce po raz pierwszy schodzą pod spód zamiast prowadzić. To najbardziej zespołowy moment tej płyty i tak miał brzmieć.
Czego ten utwór nie mówi
Nie mówi, że we dwoje jest łatwiej. Mówi, że we dwoje jest inaczej — i to jest wszystko, co mogę uczciwie obiecać.
Otchłań w tym utworze nie znika ani na moment. Na końcu jest dokładnie tam, gdzie była na początku. Zmienia się tylko to, kto przed nią stoi i w ilu.
Piąty wpis wypada w dniu premiery płyty. Opowiem w nim o „Luminous Oath” — najcichszym utworze z całych dziewięciu.
Utworu posłuchasz na Spotify, Apple Music i YouTube Music.
Kolejny wpis wypada w dniu premiery „Pulse of Boundless Light”. Opowiem w nim o „Luminous Oath” — o przysiędze złożonej pod gwiazdami.
Dziękuję, że tu jesteś.
Adam Smentoch Twórca projektu Dust Anthem





